KASZTAN KWIECIEM OBSYPANY

418
sdr

KASZTAN KWIECIEM OBSYPANY, CZYLI DORADZTWO ZAWODOWE.

Dzisiejszy felieton w całości poświęcony jest maturzystom, a właściwie ich życiowym wyborom, których muszą wkrótce dokonać. Czytelnicy, których matura nie dotyczy, a którzy często na złość maturzystom wcinają kiełbasę z grilla głośno przy tym mrucząc i mlaskając, tak aby biedni abiturienci to słyszeli, niech też zapoznają się z treścią felietonu,  z dwóch powodów. Po pierwsze każdy znajdzie tu coś dla siebie (nieletni, bo też kiedyś będą zdawać maturę, emeryci bo mogą pomóc wnukom), po drugie  jeśli ktoś akurat mruczy i mlaska wcinając kiełbasę, to przynajmniej zrobi sobie krótką przerwę.

Matura maturą, zdaje ją prawie każdy i nie stanowi ona większego problemu dla średnio wyedukowanego ucznia. Trudności zaczynają się wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie „co dalej, człowiecze?”. Wybór kierunku studiów, a później konkretnej profesji, nie jest zadaniem łatwym, zwłaszcza gdy uczelnie biją się o każdego potencjalnego studenta, mamiąc go perspektywą bycia w elitarnej grupie oraz atrakcyjnymi stypendiami zagranicznymi; na swoich stronach internetowych umieszczają wizerunki uśmiechniętych absolwentów uczelni, którzy akurat je ukończyli, a którzy, gdyby mogli, wybraliby ten kierunek jeszcze raz, gdyż „była to wspaniała przygoda, można było poznać dużo wspaniałych kolegów i koleżanek i w ogóle była jakaś taka pozytywna energia”. Nietrudno zgadnąć, że główne ośrodki tego edukacyjnego konformizmu i pospolitości to wyprane z oryginalności kierunki najbardziej oblegane – medycyna, stomatologia, architektura, inżynieria wszelkiej maści, informatyka, weterynaria, a także wszelkie kierunki wojskowe i artystyczne – wszystkie o konstrukcji przypominającej strukturę mdłego kisielu, bezideowego zakalca, czy też niesmacznej przypalonej zupy zacierkowej. Nuda, przeciętność, banał i zupełny brak oryginalności!

Ponieważ przyroda lubi równowagę, a wiele ośrodków doradztwa zawodowego boryka się z niedoborem odpowiednio przeszkolonej kadry, niech tych kilka poniższych sugestii będzie pewną alternatywą dla młodych nieopierzonych studentów, którzy są często bezradni wobec mnóstwa ofert jakie składają im różnorakie uczelnie produkujące corocznie tuziny absolwentów; nikną oni później na rynku pracy w bezbarwnej masie takich samych ludzi.

Jeśli jesteś nonkonformistą, lubisz wyzwania i często idziesz pod prąd, te zawody są właśnie dla ciebie!

SNYCERZ – wspaniała  alternatywa dla każdego, kto nie chce iść na architekturę, ma już dość oklepanych przyrządów kreślarskich, gubi linijkę, myli ekierkę z kątomierzem i pragnie zamienić te pospolite zabawki na drewniany klocek oraz dłuto i knypel; cudowny zapach lipy i sosny, piękne faktury drewna czereśni, czy orzecha to tylko niektóre z zalet snycerki; rzeźba w drewnie to wyzwanie dla każdego, kto chciałby wyrzeźbić coś nietuzinkowego lub wygrawerować coś w meblu, który może trafić do arabskiego szejka lub wenezuelskiej celebrytki.

LUDWISARZ – zawód wprost idealny dla tych, którzy podczas lekcji czekali tylko na dzwonek, a na zajęcia akademickie chodziliby najchętniej „raz od wielkiego dzwonu”; ze spiżu można odlać sobie własny dzwon lub obdarować nim jakąś uboższą parafię; prywatnemu odbiorcy można zaproponować oryginalny świecznik, jedyny w swoim rodzaju kinkiet lub mosiężny posąg lwa, który ulokowany przy wejściu do posesji z pewnością zaimponuje każdemu gościowi; za zarobione pieniądze ludwisarz kupuje dla siebie i swojej rodzinie wczasy nad morzem i cieszy się, kiedy w barze na plaży szklankę  soku pomarańczowego podaje mu absolwent fizyki, którą kiedyś sam odlewnik mosiężnych przedmiotów miał studiować.

CYRULIK – wyjątkowa profesja dla tych, których interesuje medycyna lub stomatologia, ale niekoniecznie praca w zbiurokratyzowanych ośrodkach zdrowia, czy szpitalach; we własnym gabinecie, bez zbędnych formalności można nastawić złamaną kość, wyrwać zęba przy użyciu nieskomplikowanego sprzętu, czy też usunąć nagniotek; oprócz tego, dobry cyrulik może pacjenta ogolić, co daje satysfakcję zawodową każdemu, kto chciał kiedyś zostać golarzem, a nie miał dość pieniędzy, aby otworzyć swój własny BARBER SHOP; warto również wspomnieć o wdzięczności setek uradowanych pacjentów, którzy z niewielką dolegliwością nie musieli stać w kolejkach do specjalisty, a którzy, oprócz pieniędzy, odwdzięczają się dodatkowo darami pól, pastwisk i ferm w formie cetnara kartofla lub buraka ćwikłowego, bańki krowiego mleka lub tuzina jaj zniesionych przez kurę nioskę zielononóżkę (dotyczy głównie pracy na terenach wiejskich);

SUFLER – elitarna propozycja, dla wszystkich, którzy szerokim łukiem omijają skostniałe szkoły aktorskie i nie aprobują artystycznej miernoty; to również doskonała oferta dla tych, którzy pierwsze szlify w tej trudnej dziedzinie zdobywali podpowiadając podczas szkolnych klasówek; sufler nie szuka poklasku, jest skryty, nie lubi być na świeczniku (chyba, że jest to świecznik wykonany przez kolegę ludwisarza), a jednocześnie jest częścią artystycznej bohemy i teatralnej awangardy; ma swoją budkę skąd kontroluje aktorów i wypowiadane przez nich kwestie; pod tym względem jego praca przypomina kontrolera lotów, który, gdy samolot schodzi z kursu, natychmiast reaguje; jeśli obsada aktorska jest dobra, sufler ma okienko; może wtedy wygodnie ułożyć się w swojej budce i przegryzając paluszki i popijając napój gazowany poczytać kolorowe brukowce, a w nich artykuł o strajku bezrobotnych aktorów.

ZDUN – wyjątkowy zawód dla wszelkiej maści konstruktorów i budowniczych, którzy nie chcą być ani konstruktorami, ani budowniczymi, a już w szczególności nie zamierzają bawić się w inżynierów – zabagnione place budów, gliniaste podłoże, słota, ziąb, wywrotki, spychacze oraz niewygodne gumiaki nie mogą się równać ze spokojną pracą konstruktora pieca kaflowego; cisza, spokój, ciepła kawa, a także uznanie klienta indywidualnego to tylko niektóre atuty tego rzemiosła; widok cegły czerwonej pełnej, prostki szamotowej oraz elementów żeliwnych sprawia, że rękawy same chcą się zakasać, a robota rozpocząć;  zestawienie ukończonego pieca (z błękitną kaflą z barwnym wzorkiem i wypukłym motywem marynistycznym) z żeberkowym grzejnikiem centralnego ogrzewania (ciężkim, zabrudzonym i z odpadającą farbą), to jakby porównać elegancki but do zapyziałego laczka;

Rzecz jasna istnieje cały szereg innych oryginalnych zawodów, takich jak zecer, gorseciarka, folusznik, czy płatnerz, ale przynajmniej tych kilka wspomnianych powyżej niech zachęci młodego człowieka do podjęcia śmiałej decyzji, co do wyboru swojej zawodowej kariery. Bo przecież, czy sformułowania ‘mój syn jest ludwisarzem’ lub ‘mój mąż z zawodu jest cyrulikiem” nie brzmią lepiej niż banalne ‘mój syn jest lekarzem’, czy też ‘moja córka jest dentystką’?

Maturzysto! Bądź odważny, idź pod prąd i wybierz dobrze! Żebyś kiedyś, jako zgryźliwy i znudzony prezes korporacji międzynarodowej nie musiał przyznać „ A mogłem zostać snycerzem!”