Występuje wyłącznie gromadnie, stąd w nazewnictwie funkcjonuje jako rzeczownik zbiorowy. Poszczególne osobniki zbijają się w stado i zajmują jedno i to samo miejsce podczas przerw międzylekcyjnych, nie zważając, na którym piętrze mają lekcje. Oczekują nadejścia nauczyciela, po czym całą ciżbą, niczym owce, podążają za nim do odpowiedniej klasy. Na szczęście nie beczą.
Rzadko się przemieszczają, prowadzą wyjątkowo osiadły tryb życia, żerują kolektywnie, razem bronią dostępu do swojego terytorium. Są organizmami wielokomórkowymi, a komórek używają głównie w celach komunikacyjnych, relaksacyjnych, propagandowych oraz prestiżowych. Horda może wydawać się nieco chaotyczna, lecz w rzeczywistości większość osobników spełnia w niej określone funkcje. Są więc m.in. wartownicy, którzy ukradkiem obserwują, co dzieje się poza gromadą i którzy w razie ewentualnego zagrożenia ostrzegają grupę (porozumiewawcze chrząkanie lub hasło UWAGA! IDZIE!). Są też robotnice i robotnicy, którzy pracowicie coś tam robią, nie wiadomo co. Prawdopodobnie wykonują prace chałupnicze, zwane potocznie pracami domowymi. Osobniki starsze lub zmęczone odpoczywają na stołach lub leżą na ławach, a ochroniarze skutecznie je zasłaniają.
Na widok obcego gatunku wartownicy mogą zawarczeć lub szpetnie odburknąć. Mogą się nastroszyć lub też wymachiwać groźnie kończynami. Osobniki męskie dla odpowiedniego efektu zakładają często podwójne odzienie (np. podkoszulek na bluzę). Wydają się wtedy silni i niepokonani. Osobniki żeńskie zraszają się podwójną dawką aromatyzowanego płynu – wszystko po to, aby potencjali drapieżcy nie mieli wątpliwości do kogo należy teren.
Horda stanowi monolit. Panuje tam względna równość, nie ma przywódcy, brak jest parytetu płci, nie istnieje tam ani system patriarchalny, ani matriarchalny. Osobniki męskie witają się ze sobą w charakterystyczny dla nich sposób – jest to uderzenie dwóch otwartych dłoni z obowiązkowym głośnym PLASK! lub szturchaniec typu bark w bark. Przywitanie z osobnikami płci żeńskiej to tzw. przytulas niepełny, czyli coś co przypomina objęcie się dwojga ludzi w puchowych skafandrach – niby jest bliskość, ale jednocześnie bezpieczna dal. To jednak wystarcza, aby przypieczętować przynależność do stada.
Cyprian i Jaromir to czwartoklasiści, którzy należą do paczki. Cyprian jest barczysty, ma króciutkie rude włosy, mówi szybko i jest zadziorny. Idealnie spełnia funkcje strażnika i ochroniarza grupy. Także i Jaromir jest właścicielem szerokich ramion, ale w przeciwieństwie do Cypriana ma kędzierzawe, wielokrotnie splecione włosy koloru blond; podczas przerw najczęściej przepisuje jakieś notatki, wcina żer i popija go czymś z butelki. Pozostali otaczają go szczelnym kordonem, chroniąc go przed spojrzeniami innych niczym pingwiny przed mrozem. Jaromir wie, że jest bezpieczny, a Cyprian wie, że go ubezpiecza. Należą wszakże do jednej gromady – gromady czwartaków.
Uwaga!
Imiona, fryzura i jej barwa oraz szerokość ramion zostały celowo zmienione.



















