DYŻUR, CZYLI NAUCZYCIEL W POTRZEBIE

420

Są takie dwie sytuacje w szkole kiedy nauczyciel się nudzi – to sprawdzian i przerwa. Poziom nudy nauczyciela w tych dwóch konkretnych przypadkach jest wtedy odwrotnie proporcjonalny do poziomu znudzenia ucznia, gdyż są takie dwie sytuacje w szkole kiedy uczeń nigdy się nie nudzi – to sprawdzian i przerwa. Przerwa w pokoju nauczycielskim, zwłaszcza ta długa, może nieco wybić z rytmu, ale dyżur na korytarzu poważnie już ten rytm nadwyręża. Ponieważ przyroda pustki nie lubi w pustkę tę wkrada się nuda. Człowiek radzi sobie jak może – przegląda dziesiąty raz tę samą korytarzową gazetkę, patrzy przez okno na świat i marzy o potędze (dotyczy głównie nauczycieli przedmiotów ścisłych); czasem wytęża wzrok, aby dostrzec zawczasu niecne zamiary krnąbrnego ucznia planującego rzucić papierek na podłogę lub przeciwnie, ucieka ze wzrokiem w nieznaną stronę, tak, aby nie zauważyć krnąbrnego ucznia planującego rzucić papierek na podłogę; ktoś inny liczy na złapanie jakiegokolwiek rozmownego ucznia, aby nieco pokonwersować i tym samym wypełnić pustkę międzylekcyjną, czasem przeciwnie, jakiś bardziej śmiały uczeń na zasadzie wolontariatu oraz niesiony na skrzydłach zwykłej, acz autentycznej empatii (łac. EMPATICUS ORDINARIUS ACZ AUTENTICUS)  widząc bezradność profesora sam doń podchodzi, aby go o coś zagadnąć.

Jak poradzić sobie z problemem nudy na korytarzu i poza nim?  Pomocną, gdyby takowa istniała, mogłaby niewątpliwie okazać się odpowiednia książka, zatytułowana na przykład „Jak poradzić sobie z problemem nudy na korytarzu i poza nim?” Oto co mogłoby się w niej znaleźć.

(…)

– jeśli nie wiesz, czy interesuje cię ornitologia, przekonaj się o tym i  podczas przerwy wyjrzyj przez okno i obserwuj ptactwo; na wszelki wypadek miej ze sobą ziarno lub nie zjadaj całej kanapki; ornitologia jest zajęciem interesującym, ale miejscami żmudnym, dlatego uzbrój się w cierpliwość oraz w lornetkę; jeśli po kilku miesiącach nic nie siądzie na parapecie zjedz ziarno i kanapkę, a lornetkę wykorzystaj do obserwacji nauczycieli, którzy nieprawidłowo parkują swoje samochody na szkolnym parkingu lub uczniów, którzy depczą trawę; wszystko notuj; ornitologia to sztuka obserwacji i robienia dokładnych notatek;

– przed sezonem zimowym dobrym pomysłem są robótki na drutach; nie chodzi tu, rzecz jasna, o drobne prace wykonywane przez elektryka na słupie wysokiego napięcia, lecz o zwykłe, praktyczne wykonanie dzianiny wełnianej typu ciepła skarpetka lewa oraz ciepła skarpetka prawa przy użyciu dwóch narzędzi typu drut lewy i prawy; ciekawą, nieco zminiaturyzowaną opcją zamienną może być szydełko;  cztery długie przerwy to jedna para skarpetek, których cena, gdyby ktoś chciał sobie dorobić, może wynieść jakieś 15 złotych polskich, a to już równowartość 5 opakowań twarogu chudego lub około 4 paczek kaszy jaglanej w promocji.

– jeśli musisz dyżurować na zewnątrz dobrym pomysłem mogą być sztalugi, zestaw farb plakatowych i kawałek płótna lub kartka papieru; malarstwo plenerowe, podobnie jak ornitologia, mogą okazać się nową fascynującym hobby; jeśli w tym samym miejscu jednocześnie dyżuruje dwóch nauczycieli można również rozważyć malarstwo portretowe, należy jednak wcześniej ustalić kto pozuje, a kto macha pędzlem, tak, aby uniknąć niepotrzebnych konfliktów; jeśli nie wiesz co malować, zobacz jak przed tobą robili to inni. Znany obraz „Babie lato” Chełmońskiego może cię zainspirować;

– jeśli dyżurujesz na boisku, a młodzież gra w piłkę, stań na bramce; nie dość, że zaimponujesz młodemu człowiekowi, to może coś obronisz; jeśli podczas gry zorientujesz się, że grasz przeciwko uczniom, którym na poprzedniej lekcji zrobiłeś niezapowiedzianą kartkówkę, zejdź spokojnie z murawy, po czym raźnym krokiem, nie oglądając się za siebie idź przed siebie  dopóki nie upewnisz się, że jesteś poza zasięgiem piłki;

– nie stój w jednym miejscu, ruszaj się, spaceruj wzdłuż korytarza, najpierw krokiem spacerowym, a następnie marszowym; co dyżur zwiększaj tempo i dystans; jeśli na tym samym korytarzu dyżuruje drugi nauczyciel biegajcie wspólnie, konkurujcie ze sobą, zagrzewajcie jeden drugiego do współzawodnictwa; jeśli poczujesz, że po kilku dyżurach jesteś zbyt szybki, korytarz zrobił się niebezpiecznie krótki, a zużyte podeszwy straciły przyczepność lub zaczynają się palić, natychmiast zredukuj prędkość i przypomnij sobie gdzie na korytarzu mieści się gaśnica (prawdopodobnie podczas wcześniejszych dyżurów wiele razy się w nią wpatrywałeś); jeśli przy pokonywaniu zakrętów uczniowie zaczynają ci przeszkadzać, poproś ich grzecznie, aby zleźli z korytarza, a jeśli odmówią zrób tak , żeby jednak zleźli, przecież jesteś nauczycielem ( więcej odnośnie problemu nieposłuszeństwa wśród młodzieży można(by) znaleźć w książce pt. „Co zrobić kiedy nauczyciel mówi, żeby uczeń zlazł, a on nie złazi”);

–  jeśli nie jesteś amatorem aktywnego wypoczynku, chce ci się spać, a na korytarzu nic się dzieje, znajdź przytulny kącik, kucnij lub usiądź na podłodze, wygodnie oprzyj się o ścianę, zamknij oczy i śpij; jeśli niespodziewanie poczujesz, że coś mokrego próbuje cię przesunąć, otwórz oczy, przeproś panią sprzątającą szkołę, wesprzyj się na jej mopie, sprawdź, która godzina, spakuj się i wróć do domu;

(…)

Powyższe wskazówki to jedynie niewielki fragment poradnika, który mógłby z pewnością pomóc niejednemu nauczycielowi. Komu jednak wydają się one nieco skomplikowane temu pozostają metody tradycyjne. Trzeba wtedy podejść do swojej ulubionej ściany i po raz dwudziesty siódmy przestudiować plan ewakuacji szkoły. Może się przydać komuś, kto po kolejnym przepracowanym dniu, z czterema torbami w jednej ręce, kluczykami do samochodu i niedojedzoną kanapką w drugiej, chciałby po robocie ewakuować się wreszcie do domu.